Strona Główna www.fantastyka.com.pl
Forum miłośników fantastyki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Obejrzane do polecenia i nie tylko
Autor Wiadomość
skoti 
Moderator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 13 Lip 2004
Posty: 2741
Skąd: Kraków
Wysłany: 11-04-2009, 20:00   

Zaciekawilas mnie. Film dopisany do obejrzenia.
_________________
skoti @ filmowy Truposz, podśpiewujący Topielec i literacki GrafZero :: Motto: na dziś "Znowu to padające z nieba, zimne, mokre, białe gówno. (by Wilq)"
 
 
 
Karuzela 
Użytkownik



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 09 Kwi 2009
Posty: 143
Skąd: Wałbrzych(prawie)
Wysłany: 28-06-2009, 16:44   

Dzisiaj, jeszcze ziewając, zobaczyłem w telewizorze ciekawy i dość melancholijny film. Może zabrzmi to snobistycznie, ale jest o tym, co naprawdę powinniśmy w życiu cenić. Komediodramat belgijsko-francusko-angielski z '96 pt. "Ósmy dzień", reżyserowany przez Jaco Van Dormael. Cytując za filmweb.pl: "Historia dwu młodych mężczyzn: jeden jest fachowcem od reklamy(Harry), drugi przebywa jako podopieczny w zakładzie dla ludzi upośledzonych umysłowo(Georges). Spotykają się przypadkowo na drodze: fachowiec jedzie odwiedzić dzieci, pacjent właśnie uciekł ze swego zakładu." W rolę Harry'ego wcielił się Daniel Auteuil, a Pascal Duquenne zagrał jako Georges. To pierwsza dwójka pod napisem "Starring" :wink: . Polecam. Nastrojowy, pełen osobliwego piękna. Ujmująca postać Georges'a. Film trwa 118 minut. Myślę, że co prawda jest dość niszowy, ale ktoś może oglądał, słyszał?

Pozdrawiam!
_________________
Zapraszam do dyskusji na temat fantasy
 
 
Trojan 
Użytkownik



Pomógł: 2 razy
Wiek: 33
Dołączył: 02 Gru 2006
Posty: 570
Wysłany: 28-06-2009, 23:16   

http://www.joemonster.org...planu_Star_Wars

n
_________________
"lepsza marskość wątroby niż kamień na nerkach"
 
 
sol 
Moderator



Wiek: 34
Dołączyła: 13 Lip 2004
Posty: 2117
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 11-08-2009, 19:39   

O ostatnim Potterze trudno cokolwiek napisać. Kto czytał książkę fabułę zna. Film jest jak książka, a nawet chyba bardziej mi się podobał. Nie irytował, a za to momentami naprawdę bawił. Aktorzy poza tym, że coraz starsi to coraz lepsi. Nie rowodząc się, kto lubi Pottera i jego klimat nie będzie zawiedziony.
_________________
When Fortune comes grasp her with a firm hand - in front, I tell you, for behind she is bald...
 
 
skoti 
Moderator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 13 Lip 2004
Posty: 2741
Skąd: Kraków
Wysłany: 20-10-2009, 22:30   

Łowcy umysłów (Mindhunters, 2004) - thriller na wieczorny seans w sam raz. Grupka agentów FBI trafia na wyspę, gdzie mają... ale zanim sie zorientują to kolejno... Nie będę zdradzał fabuły :) Ale całkiem dobry filmik, z klimatem. Obejrzalem go po latach ponownie. I dlatego polecam :)
_________________
skoti @ filmowy Truposz, podśpiewujący Topielec i literacki GrafZero :: Motto: na dziś "Znowu to padające z nieba, zimne, mokre, białe gówno. (by Wilq)"
 
 
 
sol 
Moderator



Wiek: 34
Dołączyła: 13 Lip 2004
Posty: 2117
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 20-11-2009, 21:12   

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet - na pdst słynnej i wziętej książki. Książka jest wielkości Biblii i podobno nie jest tak dobra jak film, który mi się bardzo podobał.
Skandynawski kryminał/thriller z ciekawym pomysłem. Wzięty dziennikarz zostaje zatrudniony przez skandynawskiego milionera by ten odnalazł jego zagubioną bratanicę. Pomoże mu w tym tajemnicza hackerka. Okazuje się, że rodzina milionera skrywa wiele mrocznych tajemnic, z których fascynacja nazizmem jest najmniejszym przewienieniem.
Naprawdę klimatyczny. Do tego NIE amerykański! Made by Svensony. :)
_________________
When Fortune comes grasp her with a firm hand - in front, I tell you, for behind she is bald...
 
 
skoti 
Moderator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 13 Lip 2004
Posty: 2741
Skąd: Kraków
Wysłany: 21-11-2009, 19:07   2012

Filmu 2012 nie bede goraco polecal. Sam zaś miałem wieklą, nieprzepartą ochotę na obejrzenie lekkiego katastroficznego kina zrobionego z rozmachem. No to wybrałem się i obejrzałem. Gdyby nie moje nastawienie, to pewnie teraz bym pomstował. A tak, całkiem przyjemnie się oglądało. Prawie całkiem przyjemnie...

Dawno nie byłem w kinie w weekend. Zwykle wybieram się w tygodniu, gdy sale są puste. I musze powiedzieć, że pierwsze zdziwienie zaliczyłem, gdy zblazowana blondyneczka na kasie powiedziala mi ile mam zaplacic za bilet. Wow :) No nic, widac weekend i Cinema City razem są warte tyle ile naliczono. Niewazne. Prawie niewazne. Spoznilem sie 10 minut, wiec liczylem, że połowa reklam mnie ominie i trafię głównie na trailery nowych filmow. I tutaj sie zdziwilem znow. Ponad połowa sali wypełniona i siedzi przy muzyce. Chwile pozniej, czyli 15 min. po godzinie, jaka na bilecie pokazywala rozpoczecie seansu zaczal sie 20 minutowy blok reklam. Bosko. Cinema City - wiecej do Was nie pojde. Film zaczal sie po 35 minutach od tego co na bilecie. Mozna sie znudzic...

Wracajmy do filmu. Całość banalna - zbliza sie katastrofa. Nie mam pretensji dla Emmericha - przeciez to kino lekkie i dla masowego (amerykanskiego lub zamerykanizowanego) odbiorcy. Wiecpozim naukowy podstaw konca swiata pomine. Pomine tez milczeniem cala fabule krecaca sie wokol glownych bohaterow. Bo tutaj nie ma co pisac - musza byc standardowi bohaterowie filmow katastroficznych. W dobrym, amerykasnkim, patetycznym wymiarze.

Pierwsze pol godziny tego ponad 2 godzinnego filmu nic sie nie dzieje. Niby narastac ma napiecie, ale nie narasta. To nie Hitchcock. Racja. Ale trochę napięcia by sie przydało. Potem zaczyna się "katastrofa". I znow poza wysmienitymi wielkiej skali efektami specjalnymi nie ma nic. Ktos inie. Ktos cudem nie ginie. Ale przynajmniej zaczyna sie cos dziac. I juz do konca filmu nie jest tak zle. Tylko jakies ze dwie przerwy na drzemke i ziewanie.

W filmie pojawia sie plejada papierowcyh postaci, jakichs takich bez wymiaru. Dzieki nim poznajemy caly przekroj amerykanskiego spoleczenstwa - od prezydenta (znow afroamerykanina) poprzez pisarza-nieudacznika az do tybetanskiego mnicha. Jest wiec kolorowo. Wybuchowo. Ale wiemy, ze wszystko skonczy sie dobrze. I to troche przeszkadza, bo caly film mozna obejrzec bez wiekszych emocji.

Co tu wiecej pisac - film nie jest arcydzielem. Nie jest nawet wysmienitym kinem katastroficznym. To po prostu kolejne, dobrze zrealizowane (znaczy - dobrze sprzedajace sie) kino made in USA. Film, ktory na malym ekranie calkiwicie nei ma sensu ogladac, bo znudzi. W kinie przynajmniej zobaczymy wielkie efekty wielkich katastrof...

5/10
_________________
skoti @ filmowy Truposz, podśpiewujący Topielec i literacki GrafZero :: Motto: na dziś "Znowu to padające z nieba, zimne, mokre, białe gówno. (by Wilq)"
 
 
 
sol 
Moderator



Wiek: 34
Dołączyła: 13 Lip 2004
Posty: 2117
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 22-11-2009, 08:45   

A ja polecam Opowieść wigilijną 3D. Nie pamiętam kiedy ostatnio w kinie tak dobrze się bawiłam, wzruszyłam i wyszłam w poczuciu dobrze wydanych 27 złotych na bilet.
Do tego zaskakuje wyjątkowo udany polski dubbing. Zamiast Carey'a głos Scrooge podkłada Piotr Fronczewski. Fabuła wszystkim doskonale znana. Dziwiłam się tylko mało rozgarniętym rodzicom, którzy sie wybrali ze swymi kilkuletnimi pociechami. W końcu momentami jest i straszno :twisted: .
10/10!
_________________
When Fortune comes grasp her with a firm hand - in front, I tell you, for behind she is bald...
 
 
Dzz 
Użytkownik


Wiek: 20
Dołączył: 13 Kwi 2009
Posty: 58
Wysłany: 23-11-2009, 15:47   

Ostatnio przeczytalem Opowiesc Wigilijna i jak zwykle mi sie podobalo. Znaczy sie: Ogladalem cala mase roznych ekranizacji, teraz przeczytalem, a i pewnie pojde do kina, bo ciekawa animacja sie zapowiada. Choc na FilmWebie recenzja raczej pochlebna nie jest...Ale co tam, sam musze sie przekonac.
Na 2012 nie pojde, bo mnie to nie kreci. Wszystko co chcialem o tym filmie wiedziec, zobaczylem na trailerze.
Teraz czekam na Nostalgie Aniola. Wczoraj zakupilem ksiazke (ktora czeka na odrobine wonlego czasu), a trailer filmu, ktory niedawno ogladalem, wywarl na mnie ogromne wrazenie. Moze byc ciekawie.
 
 
sol 
Moderator



Wiek: 34
Dołączyła: 13 Lip 2004
Posty: 2117
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 23-11-2009, 17:22   

Offtopowo - książka Nostalgia anioła to dość ckliwa, ładnie i sprawnie napisana historia. Film z pewnością wyciska dodatkowe kilka łez. Już widzę te unoszące się anioły... :roll:
_________________
When Fortune comes grasp her with a firm hand - in front, I tell you, for behind she is bald...
 
 
sol 
Moderator



Wiek: 34
Dołączyła: 13 Lip 2004
Posty: 2117
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 02-01-2010, 09:00   

Druga część trylogii Millennium - Dziewczyna, która igrała z ogniem nie jest już tak dobra jak pierwsza. Brakuje dynamiki pierwszej części, wciągającej historii, a wiele scen zostało niepotrzebnie rzociągnietych. W efekcie mamy dwugodzinny mocno średni film.
W Dziewczyna... najważniejsza jest postać Salander, którą dopadają demony przeszlości. Co tam zresztą o treści, zainteresowani obejrzą. Refleksja - po dwóch częściach Millennium Szwecja zaczyna jawić się jako piekło, w której żyją sadyści, zboczeńcy, zwyrodnialcy, a opiekuńcze państwo tylko im pomaga pastwić się nad swymi ofiarami. Do tego Salander... ciekawa postać nie powiem, ale czy naprawdę muszą na nią spadać wszystkie plagi egipskie, gradobicia, koklusze, trzęsienia ziemi itp, itd. Myślę, że autro trochę z tym wszystkim przesadził przez co film traci na wiarygodności.
_________________
When Fortune comes grasp her with a firm hand - in front, I tell you, for behind she is bald...
 
 
Eddie 
Użytkownik



Wiek: 15
Dołączył: 24 Kwi 2009
Posty: 7
Skąd: Świebodzice
Wysłany: 26-01-2010, 13:45   

Sherlocka Holmesa polecam w 100%. Niedługo zapoznam się ze wszystkimi książkami o Holmesie, aczkolwiek radzę wam iść, nie jako znawcy Holmesa, tylko jako zwykli zjadacze chleba, i nastawcie się na bardzo dobre kino rozrywkowe.
 
 
 
skoti 
Moderator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 13 Lip 2004
Posty: 2741
Skąd: Kraków
Wysłany: 11-02-2010, 01:24   

Ładunek 200 / Gruz 200 (Rosja, 2007)
Dramat, Kino rosyjskie

Dramat produkcji Rozyjskiej z 2007 roku, który “miażdzy”. To trudny film. Brzydki. I zostawiający widza po seansie lekko mówiąc skołowanym. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, film - powiem szczerze - wstrząsnął mną i poruzszył do głebi. To co pokazano na ekranie uderzyło z siłą rozpędzonej lokomotywy, zaparło dech w piersi i zostawiło mnie oniemiałego.

9/10
_________________
skoti @ filmowy Truposz, podśpiewujący Topielec i literacki GrafZero :: Motto: na dziś "Znowu to padające z nieba, zimne, mokre, białe gówno. (by Wilq)"
Ostatnio zmieniony przez skoti 11-02-2010, 01:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
skoti 
Moderator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 13 Lip 2004
Posty: 2741
Skąd: Kraków
Wysłany: 11-02-2010, 01:26   

Droga / The Road (USA, 2009)
Dramat, Ekranizacja, Kino drogi, Thriller

Książkę Droga Cormaca McCarthy’ego czytałem już jakiś czas temu. Na film nie czekałem z jakimś specjalnym podekscytowaniem. Nie spodziewałem się, żeby jakakolwiek produkcja filmowa mogła oddać to co jest w książce. Nie chodzi mi o klimat czy historię. A raczej o to wszystko, co w filmie, w adaptacjach, często unika. Książka ma zawsze narratora, który dużo objaśnia. Film “Droga” bez dopowiedzenia historii i bez znajomości książki może się wydawać dość… byle jaki. Taka prawda - sam w sobie nie wyróżnia się niczym szczególnym, ot kolejna post apokaliptyczna wizja świata, mroczna i brudna. Dopiero znajomość powieści pozwala dostrzec więcej. Ale jednak ja osobiście polecam w tym przypadku lekturę ponad seans.

Zbyt wierne ekranizacje zwykle nie służą filmom. Film nigdy nie odda tego samego co książka. Często jest gorszy od powieści. Często jest płytszy, fragmentaryczny lub pozostawia widza, który nie czytał książki z niesmakiem zagubienia - bo taki widz nie wie połowy tego, co wie reżyser (a ten nie mówi wszystkiego, bo po co skoro on wie…). Dużo lepsze ekranizacje moim zdaniem to te, które skupiają się na jakimś motywie przewodnim, wybranym fragmencie z powieści. w 2 godziny czasu trudno zwykle zamknąć jakąś większą historię. Inne dobre filmy, to te, które nie trzymają się ściśle pierwowzoru książkowego, ale zamieniają niektóre elementy literackie na inne - bardziej kinowe. Takie, które widz (nie będąc czytelnikiem) ogarnie.

Troszkę zboczyłem od tematu, wybaczcie te przemyślenia…

Moja ocena 6/10.
_________________
skoti @ filmowy Truposz, podśpiewujący Topielec i literacki GrafZero :: Motto: na dziś "Znowu to padające z nieba, zimne, mokre, białe gówno. (by Wilq)"
 
 
 
sol 
Moderator



Wiek: 34
Dołączyła: 13 Lip 2004
Posty: 2117
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 11-02-2010, 10:15   

W temacie Drogi...
Książka jest dobra. Film beznadziejny, nie dałam nawet rady go zmęczyć do końca. Z ekranu wieje potworną nudą. Zaletą książki jest plastyczność; klimatyczny język; film tego nie odda. Do tego jakoś cały ten obraz jest dla mnie niewiarygodny, a nawet irytujący.
Skoti bardzo wysoko ocenił film; ja bym dała jakieś 2/10.
_________________
When Fortune comes grasp her with a firm hand - in front, I tell you, for behind she is bald...
 
 
Dzz 
Użytkownik


Wiek: 20
Dołączył: 13 Kwi 2009
Posty: 58
Wysłany: 11-02-2010, 10:29   

Oglądałem tego Parnassusa, którego to wszyscy mi odradzali. Ale postanowiłem nie przejmować się internetowymi opiniami i na własnej skórze przekonać się, jak to tak naprawdę wygląda. I muszę powiedzieć, że jest dobrze. Nawet bardzo dobrze. Sam film jest strasznie zakręcony, nawet pojedyncze zdanie może zmienić odbiór całości. I może właśnie dlatego, ludzie pisali, że ten film nie ma sensu? Że nie wiedzą o co chodzi? Bo właśnie przegapili coś istotnego. Ja oglądałem film w wielkim skupieniu i wszystko było jasne i przejrzyste. Nawet śmierć Ledgera nie szkodzi temu filmowi. Parnassus jest inny, niż to, co mamy okazje oglądać na co dzień. Świat jest zakręcony, absurdalny i pełny znakomitego poczucia humoru. Tym, że Parnassus różni się od pozostałych filmów, dowodzi nawet sama kreacja diabła. Nie jest to ktoś typowo zły, kto chce tylko i wyłącznie zniszczyć człowieka. Mu chodzi o zabawę i zakłady, a zwycięstwo nie ma znaczenia (żeby nie zdradzać fabuły, więcej nie powiem). Swoją drogą, sam tytuł filmu został fatalnie przetłumaczony. Ponownie nie chcę zdradzać fabuły, więc w tym miejscu zamilknę, ale Ci z was, którzy to obejrzą, zwróćcie uwagę na polski tytuł. Muzyka jest całkiem niezła, a szczególnie kawałek, który leci, kiedy na ekranie pojawia się Tom Waits.
Tak sobie myślę, skąd te negatywne oceny? Wydaje mi się, że po Avatarze, który zaszokował ludzi efektami, wszyscy spodziewali się tego samego po Parnassusie. Do tego jeszcze reklamy telewizyjne, w których prezentowali aktorów grających ledwie parę minut. Uwaga: Parnassus to nie jest Avatar. Sam Avatar jest wielkim efektem specjalnym, z elementami filmu, a Parnassus jest filmem z dodatkiem efektów, a to jest różnica. Imaginarium jest czymś innym, trochę ambitniejszym. Oczywiście, nie jest to sztuka najwyższych lotów, ale przyznać trzeba, że nie wszystko jest podane jak na tacy i że trzeba jednak troszkę głową ruszyć. Dla mnie ten film bije Avatara na łopaty. 8/10
 
 
Karuzela 
Użytkownik



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 09 Kwi 2009
Posty: 143
Skąd: Wałbrzych(prawie)
Wysłany: 11-02-2010, 18:36   

"Wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna"

Film przypowieść. Może to zabrzmi banalnie, ale o tym filmie można powiedzieć, że jest encyklopedią życia. Obraz Kim Ki-duka przedstawia nam historię mnicha i jego ucznia żyjącego w małym klasztorze w malowniczej dolinie, całkowicie odciętej od świata. Świetnie zdjęcia obfitują w spokój i piękno natury, tak trafnie oddającej ludzkie przeżycia. Film daje bogatą lekcję o życiu, lecz próżno szukać tutaj nudnego patosu. Każdy wyniesie inną naukę z tej opowieści. Choć jeden wniosek będzie niezmienny: "w końcu kiedyś nadejdzie wiosna".
POLECAM.

Pozdrawiam.
_________________
Zapraszam do dyskusji na temat fantasy
 
 
Karuzela 
Użytkownik



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 09 Kwi 2009
Posty: 143
Skąd: Wałbrzych(prawie)
Wysłany: 11-02-2010, 18:43   

Ach, i jeszcze jedno. Co sądzicie o "Avatarze"? Możecie go polecić czy raczej odradzić? Moim zdaniem jest to ponętna pani z wielkim biustem, która jednak nie potrafi złożyć zdania w żadnym z języków świata, a jej mózg wydaje się stale trwać w fazie nowiu. Owszem, ważne są także doznania wzrokowe podczas oglądania filmu. Jednak jakie by one nie były - za żadne skarby nie zastąpią przekazu zawartego w dialogach. A sądzę, że szczególnie kiedy jest to tylko wynik dziecinnego nastawienia - byleby było jak najsłodziej. Filmu nie oglądałem, bo mam na liście pozycje dużo bardziej ambitne i będące o wiele lepszą pożywką dla mózgu inteligentnego człowieka, za jakiego się skromnie uważam.

Pozdr.
_________________
Zapraszam do dyskusji na temat fantasy
 
 
Dzz 
Użytkownik


Wiek: 20
Dołączył: 13 Kwi 2009
Posty: 58
Wysłany: 11-02-2010, 19:08   

O Avatar jest osobny temat :)
 
 
Karuzela 
Użytkownik



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 09 Kwi 2009
Posty: 143
Skąd: Wałbrzych(prawie)
Wysłany: 11-02-2010, 19:36   

No tak, ale to jest temat o filmach "do polecenia i nie tylko", więc dlatego pytam ;)
_________________
Zapraszam do dyskusji na temat fantasy
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
-- --

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
 Linkownia