Przebiegłem po Forumie i pomyślałem sobie, że może chcielibyście o Świetni Forumowicze wyznać:
1/ Do której księgi wracacie najchętniej ( i dlaczego?)
2/ Którą księgę uznaliście za całkowitą porażkę i odrzuciliście po pierwszych 100 kartach prób czytania ( i dlaczego?)
3/ Którą to księgę odrzuciliście kiedyś, ale wróciliście i - o dziwo - uznaliście za świetną.
Zacznę od siebie;
-Do czasu Tolkiena i Jego Wieloksięgu byli to Andersen, bracia Grimm, Mitologia Grecka chyba Markowskiej, a potem Parandowskiego (aż się sam zdziwiłem!). Pewnie jest to praprzyczyna polubienia Fantastyki, potem był Verne, jakiś Radziecki autor z pomysłem na wehikuł czasu i komsomolską młodzież podróżującą po Triasie i Kredzie i tak po kawałku przez H.G. Wellsa i Żuławskiego przyszła nowoczesność; Van Vogt i Jego Misja Międzyplanetarna...i cały wielki korowód
- Niestety któryś Bułyczow - prawdopodnie mam za niskie IQ - nie nadążam za parabolami, nie dostrzegam fantastyki. Nie potrafię dostrzec skrzydeł, iskry...choćby odrobiny Strugackich.
- poza fantastyką - "Colas Breugnon" w - fantastyce Potocki i Jego Pamiętnik napisany w Saragossie.
Dlaczego nudzę swoją przeszłością? - Inspiracją jest temat "Kanon literacki". Podejrzewam, że kanon zmienia się w każdym z nas wraz z upływem czasu, a więc bardzo trudno określić wzorzec własny, a jeszcze trudniej ogólny, tym więcej, że pojawiają się nowe kapitalne pomysły (np. "władcy runów" - NIE MÓWIĘ O JAKOŚCI PISANIA! ) i świetni autorzy.
1.Zdecydowanie napisze o dwoch ksiazkach,ktore czylem parokrotnie i zapewne powroce do ich lektury nieraz.Pierwsza z nich jest Neuromancer(Gibsona)na ktorego zaczalem polowac:) po przeczytaniu recenzji w Secret Service:).Juz po pierwszych zdaniach,pierwszej strony ksiazki,wiedzialem,ze to jest to czego szukam.Pozniej bylo juz tylko coraz lepiej.Sex,dragi,muzyka:)Ogolny klimat,jak to cyberpunk.Ksiazka napisana pieknym,prostym,bardzo opisowym stylem.Wlasciwie moge powiedziec,ze po tej lekturze,wsiaklem w gatunek sci fi na dobre i do dzis cyberpunk jest dla mnie szczegulnie interesujacy jako najblizszy obraz przyszlosci.Wedlug mnie:)
Druga ksiazka,ktora czytalem wiele razy i planuje kolejne spotkania,jest Powrot z gwiazd,Stanislawa Lema.Od tej ksiazki zaczalem lykac:)Lema hurtem:).Ogolnie podoba mi sie styl Stanislawa,zdania wielokrotnie zlozone,budujace powoli opis wspanialych swiatow.Bardzo drobiazgowo,z naciskiem na szczegoly o ktorych chce wiedziec wiecej.I tak czytalem to dzielo.Wykreowany swiat i cala filozofia do niego,plus setki trafnych,przemyslanych pomyslow,"naturalnie"wynikajacych z calego pomyslu na fabule.
2.Zbyt wiele takich ksiazek bylo:)Dzis nie pamietam tych tylulow.Shit is shit:)
3.Mam jedna taka ksiazkie:)I z gory przepraszam,nie jest to sf:)
Ojciec Chrzestny. Walilem wtedy tylko sf:)trafila mi w rece owa ksiazka.Przeczytalem moze 5,10,20? stron i pomyslaem,ze to jest syf.Co mozna wyciagnac z opowiesci o kolesiach biegajacych z pukawkami,uciekajacych przed kolejnymi typami z pukawkami?Fantastyka!To jest to!Che.....Jak bardzo sie mylilem.Wrocilem do niej pozniej,urodzil mi sie syn i szukalem w zyciu czegos, co zmieni moj tok myslenia na bardziej przyziemny.Wygrzebalem ja z jakiejs ciemnej miejscowy pokoju i .....przeczytalem z wypiekami na twarzy:)Wracam do niej czasem.Niesie w sobie uniwersalne,rodzinne wartosci.Choc czesto prowadza do zbrodni,zemsty,kary.Takie zycie.Honor,sila pewnych zasad,twardy charakter.Powiem tak,Don Corleone sprowadzil mnie na ziemie:)
Jestem pewien,ze te ksiazki beda ze mna przez cale zycie i wywarly na mnie jakis tam wplyw,nie wiem czy to ambitne,czy tez nie,wali mnie:)...Ale polecam je kazdemu.
Tak to w skrocie wyglada.
1. Hobbit. Dlaczego? Nie wiem. Jest taka lekka i przyjemna i kiedy nie mam ochoty na nic "ciezszego", to siegam zawsze po hobbita i, o dziwo, bawie sie swietnie, zupelnie tak, jakbym czytal to po raz pierwszy. Pelny relaks.
2. Nie mam takiej ksiazki. Raz nie doczytalem do konca Historyka, ale mimo to uwazam, ze jest to ksiazka srednia, bo zupelna porazka tego nazwac nie moge.
3. Silmarillion. Odpadlem za pierwszym razem. Juz nie pamietam dlaczego. Nie potrafilem dostrzec piekna, ktore urzeklo mnie calkiem niedawno. Te wszystkie historie, legendy, piesni, maja w sobie to cos, dzieki czemu chcialbym zamieszkac w srodziemiu. Niesamowite:).
1. Zbyt dużo czytam, nie mam czasu na wracanie, nazbyt napięty grafik książek do przeczytania. Lecz mam już parę pozycji, do których chętnie wrócę, kiedy przeczytam te zaplanowane: "Strzała Kusziela", "Hobbit", cykl "Epoka Wielkich Odkryć Geograficznych" i "Imię Wiatru". To tak na prędce.
2. Kompendium ćwiczeń egzaminujących z fizyki. Po 4 stronach stwierdziłem, że wiem swoje i więcej się nie nauczę.
3. Chciałbym powrócić kiedyś do "Krzyżaków", ponieważ absolutyzm w polskim szkolnictwie nie pozwolił mi zachwycić się tą powieścią.
_________________ Zapraszam do dyskusji na temat fantasy
Conan ale tylko historie napisane osobiscie przez R.E.Howarda, bo bohaterowie wydaja sie jak zywi mimo ze nie mogliby istniec w naszym swiecie bo istnienie fantastyki takiej jaka znamy teraz wydaje sie bezposrednio zwiazane z tworczoscia Howarda (kto nie wierzy niech sprawdzi w biografiach na czym wychowali sie wspolczesni pisarze ), bo jakbym chcial wypisac wszystkie powody to zabrakloby miejsca
Paolo Coelho i Dan Brown - wylansowani przez media, pierwszy infantylny drugi nudny oboje bez talentu.
S.King - bo jednak trzeba poswiecic troche wysilku i cierpliwosci ktorej kiedys brakowalo. Za to teraz nadrabiam i wydaje sie ze warto bylo troche poczekac.
_________________ I didn't work my way to the top of the food chain to eat vegetables !
1. Park Jurajski Michaela Crichtona - Jedna z pierwszych poważniejszych książek z wątkiem sci-fi jaką czytałem. Większość osób patrzy na tę książkę przez pryzmat filmu, co może do niej zniechęcić. Fakty są takie, że Spielberg chlasnął całe przesłanie książki. Może nie jest to jakieś wielkie dzieło, ale prosty fakt, na który wpada tak mało ludzi, mianowicie że określenie "uratować planetę" lub "życie" to egocentryczny kretynizm, został tu doskonale przedstawiony. A poza tym, to świetne czytadło, posiada zaskakującą właściwość - otwieram ją na byle jakiej stronie, zaczynam czytać, i książka wciąga jak chodzenie po bagnach.
2. W tej kategorii mieści się chyba większość lektur. Chociaż nie, te albo czytam męcząc się okropnie do końca, albo porzucam od razu. A! "Iliada" Homera.
3. Nie kojarzę takiej... może tak będzie z Iliadą, w przyszłości.
_________________ "– Mam go zaatakować? Tak ni z tego, ni z owego, bez powodu?
– Powód masz. Najlepszy z możliwych.
– Jaki?
– Dzisiaj Ptak jest do pokonania."
1. Stale wracam i wracać nie przestanę do twórczości mistrza Tolkiena. Od niego zaczęła się moja przygoda z fantastyką i chyba nigdy nic lepszego nie znajdę.Oprócz tego również do "Kronik Wampirów" A. Rice. Dlaczego? Bo pisze o wampirach jakby sama była jednym z nich. Zresztą kto ją tam wie^^ Nic tylko bić pokłony.
2. Nie mogę się zmusić do lektury "Zmierzchu". Miałam szczery zamiar to-to przeczytać, ale po prostu nie jestem w stanie. Nie wiem, czy przetrzymałam chociaż te 100 stron...
3. "Cyberiada" Lema. Wstyd przyznać, ale kiedyś strasznie narzekałam, że muszę przeczytać jeden fragment. Teraz wyrzucam sobie głupotę
3/ Którą to księgę odrzuciliście kiedyś, ale wróciliście i - o dziwo - uznaliście za świetną.
Uh, do tego chcialem dodac, bo na smierc zapomnialem o tej ksiazce, tytul, ktory za pierwszym razem odrzucil mnie juz po paru stronach. Chodzi o Koniec swiata i Hard-Boiled Wonderland. Swietnie sie czyta, ale tak prawdziwie docenilem to dopiero po skonczeniu lektury. W trakcie czytania, byla to dla mnie zwykla-niezwykla ksiazka, ale dopiero po jej ukonczeniu, zdalem sobie sprawe z tego o czym mowi i jaki jest przekaz. Polecam.
Prawie nigdy nie zdarza mi się czytać dwa razy tej samej książki. Zbyt dużo jest tych, których jeszcze nie przeczytałam, by wracać do czegoś co znam. Ale są 3 wyjątki: Dwukrotnie przeczytałam sagę o wiedźminie i Kolumbowie rocznik 20 oraz trzykrotnie "Mistrza i Małgorzatę".
Książka której nie dałam żadnych szans to: "Ludzie bezdomni" Żeromskiego. Czytałam zawsze wszystkie zadane lektury, choćby były najgrubsze i najnudniejsze, ale doktor Judym mnie pokonał. Innym przypadkiem jest Harry Potter, przeczytałam tylko pierwszy tom i po więcej nie mam zamiaru nigdy sięgnąć.
Książka do której podchodziłam na raty to "Zbrodnia i kara" Dostojewskiego, po bliższym poznaniu okazała się nawet zjadliwa. A druga to "Zły" Tyrmanda
_________________ "Tylko żyjąc absurdalnie można wyłamać się z tego bezgranicznego absurdu"
Z kręgu SF to ja mam dwie takie książki, które przeczytałem wielokrotnie i nie mam pojęcia dlaczego. Są to "Misja międzyplanetarna" Vogta i "Dalekie szlaki" Sniegowa. I lepiej, by nie pokazywały mi się więcej na oczy
Harry Potter okazał się dla mnie lekturą nie do przejścia
"Zły" Tyrmanda. Ile to już lat minęło? Właśnie zerka na mnie, kusi i kto wie...
Bardzo fajna książka
Dzięki z przypomnienie
"Złego" Tyrmanda trawiłem dwa razy. Za pierwszym razem kompletnie nie załapałem o co chodzi (za młody byłem czy coś takiego). Drugą szansę dostał parę lat później przez przypadek - akurat to miałem pod ręką. W innych okolicznościach (gdybym miał coś innego pod ręką), ze względu na "uraz z dzieciństwa" nie dowiedziałbym się co straciłem (a raczej co mogłem stracić ).
I coś mi mówi, że jak przeczytam to teraz (ogłoszenie: kupię trochę czasu na czytanie ) to ponownie znajdę coś nowego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum