Pomógł: 2 razy Dołączył: 13 Lip 2004 Posty: 2741 Skąd: Kraków
Wysłany: 19-01-2007, 00:50
Leny napisał/a:
Chyba kazdy ma TĄ pierwsza ksiazke, nie pierwsza przeczytana ale TĄ pierwsza ktora nie pozwolila zasnac dopoki sie nie skonczy... o 5 na ranem czytajac pod koldra, tak zeby nie zbudzic rodzicow.
Moja taka ksiazka jest Manitou - Mastertona. Czytana późną jesienią w weekend. Gdy za oknem wiatr szarpal drzewami, padal deszcz i grzmiala burza. Wysmienita pogoda na horror w ktorym... pogoda tez jest pod psem.
Zastanawiam sie jakbym wspominal pierwszy moj kontakt z Mastertonem, gdyby nie ta burza za oknem wtedy...
a pierwszą książką którą pamietam właśnie z nocnego czytania był tolkien
dwie wieże. stare wydanie. 1 i 3 tomu nie miałem
musiałem parę lat poczekać na wydanie "małej" trylogii
_________________ "lepsza marskość wątroby niż kamień na nerkach"
Wiek: 37 Dołączyła: 10 Maj 2005 Posty: 154 Skąd: Szczecin
Wysłany: 05-02-2007, 13:01
Podczas mej nieobecności na forum zdołałam przeczytać dwie pozycje Kinga: "Pokochała Toma Gordona" i "Bastion" (wersja pełna).
Pierwsza zachwyciła. Może dlatego, że ja gubię się w lesie natychmiast, gdy tylko zniknie mi ścieżka z oczu, więc doskonale wczułam się w sytuację dziewczynki. Poza tym dowiedziałam się, dlaczego zagubieni ludzie tak uparcie lezą w jednym kierunku, przez chaszcze, wiatrołomy i mokradła, tam, gdzie każdy trzeźwo myślący człowiek z ekipy poszukiwawczej stwierdzi: "No gdzie jak gdzie ale tam chyba nie poszła!". Podziwiam małą, bardzo dobrze sobie poradziła sama.
"Bastion" - no cóż, może jestem zwichrowana, ale uwielbiam tematykę katastroficzną. Wszelkie zarazy, trzęsienia ziemi, tornada, powodzie, mrozy i upały, płonące wieżowce etc. to torciki dla mej duszy i można mi podsyłać tytuły, proszę bardzo, z tym że bardziej książek, filmów to już mam sporo na koncie...
A w "Bastionie" właśnie mamy do czynienia z katastrofą, zmodyfikowanym wirusem grypy i pierwsze 600 stron przeleciałam migiem. Dobrze że dziecka w domu nie było, bo chodziłoby brudne, głodne i zaniedbane . Podziwiam Kinga za mistrzowskie opisanie rozprzestrzeniania się choroby, za to, ze wziął pod uwagę wszelkie aspekty ludzkich zachowań - egoizm, głupotę, próbę uspokojenia tłumu, wyciszenia sprawy, panikę...
I potem ów fascynujący świat z niedobitkami ludzkimi, znajdującymi się mniej więcej w co dziesiątym miasteczku (tak mi się statystycznie wyliczyło, gdy obliczyliśmy ile ludzi było odpornych na Kapitana Tripsa + 10% podzwonnego). Wszystko na wyciągnięcie ręki a oprócz tego piękne budowanie napięcia (np. przejście przez tunel w NY).
Potem zaczęło być lekko nudnawo, gdy King zaczął próby z opisem życia w strefie Boulder. To było takie typowo amerykańskie! Raporty z posiedzeń rady, gdzie głosami 7 do zera przegłosowano włączenie lampy, no na litość boską!!!
Ale, gdy już przebrnęłam przez wszelkie protokoły i wyruszyłam sobie do Vegas, znowu zaczęło być interesująco.
Ogólnie... no cóż, teraz chcę film. Wszystkie cztery części:)
zupełnie z innej beczki
osobiscie uważam że najlepsze ksiązki Kinga nie sa horrorami, ew. ten wątek jest sprowadzony do minium.
w moim prywatnym rankingu naj naj
Mroczną wieżę czytam z przerwami od dawna. Ale kiedy w moich rękach znalazł się 4 tom, dostałem przyśpieszenia i nie mogłem się od niego oderwać, dopóki oczy mi się nie kleiły późną nocą. Teraz jestem przy Wilkach z Calla. Ogólnie cała powieść jest bardzo dobra i już teraz zaliczam ją do moich ulubionych. A opowieść o młodości Rolanda jest piękna
Wiek: 22 Dołączyła: 13 Sie 2007 Posty: 11 Skąd: Z Ziemi i Ognia
Wysłany: 13-08-2007, 23:53
Moją pierwszą książką Kinga był Cmętarz Zwieżąt i wywarł na mnie największe wrażenie z tych jego książek, ktore przeczytałam do tej pory. Podobnie pod wzgledem odczuć po końcówce czułam się po Wielkim Marszu. Ciężko to do końca opisać, ale nie mogłam przestać myśleć o nich przez cały dzień po przeczytaniu i wciąż na nowo roztrząsałam w myślach zakończenia
Co do Miasteczka Salem uważam, że troche przereklamowane, ale warte przeczytania :]
Nareszcie King, który mi się podobał i robił na mnie wrażenie - Lśnienie. Chyba nawet klimat jest lepszy niż w filmie. Przynajmniej jeśli chodzi o niektóre motywy. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym czytając książkę odczuwała taki niepokój że musiałam parę razy ją odkładać by zaczerpnąć tchu i przekonać się, że przeniosłam się na korytrze hotelu Panorama .
_________________ When Fortune comes grasp her with a firm hand - in front, I tell you, for behind she is bald...
Kinga wręcz kocham za jego książki, lecz nie mam ich wiele. Jednak jest to mistrz i nikt temu nie zaprzeczy.
"Mroczna Wieża" to w ogóle IMO arcydzieło... Nie wiem jak to opisać. Całego cyklu nie przeczytałem (nigdy nie mogę zebrać funduszy na trzy ostatnie tomy w twardej oprawie os "Świata Książki"), ale to jest po prostu wspaniałe! King stworzył niesamowity, szalony, pełnowymiarowy świat i klimat, który cieknie z kart książki i zalewa cały pokój, w którym się czyta "Wieżę". Zwłaszcza drugi i trzeci tom (Bane!), według mnie, są najlepsze. W czwartym troszkę King przynudzał, ponieważ obrzydliwie wolno się akcja posuwała do przodu, ale nadal trzyma poziom.
Po wakacjach powinienem mieć na zakup kolejnego tomu.
Jednak najlepsza, według mnie, jest oczywiście "Zielona Mila", którą przeczytałem niecały rok temu. Jedyna książka, która mnie poruszyła do łez. Ale młody jestem, więc tam kaka wiem Ekranizacja też świetna.
"Uciekinier", napisany pod pseudo Bachman, jest, według mnie, mocno średnie... Nie lubię takich trochę futurystycznych i naiwnych (jeden człowiek rozwala wielką korporację) powieści.
Ostatnio też kupiłem sobie jego zbiór opowiadań, w Polsce zatytułowany "Wszystko jest względne". Jest w nim także opko o przygodach Rolanda, umiejscowione jeszcze przed wydarzeniami opisanymi w pierwszym tomie, tzn. "Siostrzyczki z Elurii". Kingowi udało się świetnie oddać klimat powieści, czytając się, czułem, że to wręcz jeden rozdział z pierwszego tomu, który z różnych przyczyn nie znalazł się w ostatecznym wydaniu.
Jednak większość z czternastu opowiadań ze zbioru jest... Słaba, nawet bardzo. Poziom trzymają jedynie "1408" (jedyne, które mnie naprawdę przeraziło, świetne opko o nawiedzonym pokoju) oraz "Obiad w Gotham Cafe", takie swobodne opowiadanie o mężczyźnie, którego porzuciła wredna żona, a w spotkaniu z nią i jej prawnikiem napada ich zwariowany właściciel restauracji. Spodobało mi się, sam nie wiem czemu. Ale zapewniam, że każdy po lekturze tego opowiadania będzie chciał zabić tę sukę.
Napisałem tylko o paru książkach, ale mam za sobą także "From the Buick 8" (w oryginale, półtora roku się katowałem), "Lśnienie" oraz "Smętarz dla zwierząt". Ale mam całe życie na zaliczenie jego wszystkich pozycji.
Pomógł: 2 razy Dołączył: 13 Lip 2004 Posty: 2741 Skąd: Kraków
Wysłany: 03-10-2008, 00:57
RĘKA MISTRZA
Stephen King powrócił. Król zasiadł ponownie na tronie! Ach! Ach! Przeczytałem. Ponad 600 stron wyśmienitej prozy, w 2/3 ksiązka psychologiczna wręcz, w 1/3 niesamowity horror w rstarym (Kinga) stylu.
Przez ponad 2/3 książki (to ta część skupiająca się na psyche) napięcie bardzo spokojnie, acz ciągle narasta. King oprowadza nas po stworzonym świecie, opowiada losy człowieka, który umarł i teraz narodził się ponownie. Zmarł inżynier, narodził się artysta. Poturbowany przez życie człowiek, na przekór losowi, odzyskuje siły, zdrowie a do tego zaczyna z niesamowitą pasją tworzyć najpierw szkice, następnie obrazy. Niczym rasowy artysta, spadkobierca Dali, w szale tworzenia utrwala niesamowite obrazy. Obrazy, w których fikcja zaczyna mieszać się z rzeczywistością. A może ich autor popada w szaleństwo?
Większa część książki (te 2/3) to opowieść o ludziach, o ich tragediach, ich losach i wszystkim tym przykrym, czego można doświadczyć na tym łez padole. I jest to niesamowite, bo King dokładnie zarysowuje postacie dramatu, pozwala nam je poznać. Poznać ich historie, ich los, ich marzenia i strachy. Niesamowicie przedstawia traumatyczne lęki związane z wypadkiem, problemy rodzinne, leki. Przerażająco odkrywa efekty uszkodzenia mózgu, wszelkie dysfunkcje, bóle fantomowe. Jest niczym anatom dziergający igłą w martwą ropuchę – patrzcie państwo, ropucha nie żyje, a noga rusza. Czy to znaczy, że ją boli? I do tej powieści psychologicznej King powoli dodaje nam grozę. Niczym w stroboskopowych światłach zaczynają pojawiać się przesłanki „złego co czai się w mroku”. Atmosfera gęstnieje, aby ostatecznie skumulować się i wybuchnąć w twarz czytelnikowi wraz z końcem powieści. I tutaj już dobrze poznane postacie zaczynają zmagać się z potężną złą siłą – źródłem wydarzeń na wyspie Duma Key. Wydarzeń z przeszłości jak i z teraźniejszości. King daje nam spora dawkę królewskiej grozy – niczym w Miasteczku Salem czy w To.
Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Gdyby nie konieczność zajęcia się innymi sprawami codziennymi – skończyłbym ją jednym tchem. Tak, przyciąga jak magnes i nie pozwala się oderwać. Połączenie powieści psychologicznej z horrorem okazało się wyśmienitym mariażem. Pozwoliło na budowanie klimatu i wprowadzenie całej, smakowitej otoczki do wydarzeń. Jak w azjatyckim filmowym horrorze uczucie strachu budowane jest subtelnie, aby na końcu uderzyć mocno i zdecydowanie.
Oj dawno, dawno nie czytałem Kinga, który by mnie tak wciągnął. I dał tyle radości z lektury – bo to wyśmienite czytadło jest!
Ah ah ah ... Świetna... błąd... zajebi*ta książka !! Świetnie napisana, początek to porządek dzienny człowieka po wypadku którego opuścili prawie wszyscy. Jak się czyta tę książkę, to ma się wrażenie (podobnie jak w Miasteczku Salem czy Wielkim Marszu), że jest się obok bohatera, że przeżywa się z nim to wszystko itd. POLECAM !
Ja jestem wielkim fanem Kinga i prawie wszystkie jego książki mi się podobają. Do gustu najbardziej przypadł mi Wielki Marsz, który notabene jest w pierwszej trójce moich ulubionych książek.
Polecam także Blaze, również świetna powieść.
King ma swoje lepsze i gorsze....ale przy takiej ilości książek które pisze, odnosi świetne wyniki to już legenda. Ja nie mogę się doczekać "Pod kopułą" a czytania będzie na co najmniej miesiąc
Czytałaś Po kopułą? Jak wrażenia? Ja chodze koło tej książki, ale jakoś się nie mogę zdecydować. King nie jest moim ulubieńcem i nie chcę bez sensu wydać kasy.
_________________ When Fortune comes grasp her with a firm hand - in front, I tell you, for behind she is bald...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum